Kobiecy poradnik
Nasze tematy Obrączka odbiera wolność? Kobiecy poradnik katalog poradpartnerstwo i rodzina
Warto wiedzieć
zwiń szukanie zaawansowane
Życie z chorym psychicznie mężemfot. Thinkstockphotos
problem do rozwiązania

Życie z chorym psychicznie mężem

pytanie zadane w dniu: 29.05.2012
problem zgłoszony przez: żona, 30 lat

U męża zdiagnozowano szereg zaburzeń psychicznych. Z powodu efektów ubocznych, odstawiliśmy leki i teraz mąż czuje się lepiej... Czy taka decyzja może przynieść pogorszenie jego stanu?


Treść pytania:

"Nie jestem pewna, jak powinnam się zachowywać wobec męża. To dobry człowiek, na co dzień miły, pomocny, komplementuje mnie, stara się dogodzić, wyręcza w wielu domowych obowiązkach. Problem w tym, że on jest chory - chodził do kilku psychiatrów, rozpoznali, że on ma zaburzenia obsesyjno - kompulsywne, depresję, zaburzenia lękowe, zespół paniki, agorafobię i fobię społeczną. On sam podejrzewał u siebie zespół Aspergera, ale psychiatra orzekł, że nie. Z tej przyczyny w przeszłości brał psychotropy przez wiele miesięcy, ale wcale nie wyciągnęły go one z nastrojów depresyjnych, za to pojawiły się trudności z koncentracją. Mówił, że czuje, jakby mu ktoś wyłączał myślenie, a także po nich nie mógł osiągnąć satysfakcji seksualnej. Psychiatrzy, nie widząc u niego poprawy, tylko zapisywali większe dawki i dalej nie było poprawy, tylko nasilenie skutków ubocznych.

Każdy mówi, jakie to bezpieczne i bezproblemowe brać tabletki na depresję, ale nie wierzę, że mąż sobie te efekty uboczne sam wymyślił, bo po odstawieniu prochów jest lepiej, a nie gorzej. Teraz nie bierze żadnych leków poza sporadycznymi przypadkami. Raz na kilka miesięcy zdarza mu się wziąć 1 tabletkę na uspokojenie, jeżeli czuje, że zaczyna mu się atak paniki. Na co dzień wydaje mi się bardzo "normalnym" człowiekiem, mimo tylu zaburzeń. Dlatego nie wiem, jak z nim postępować, kiedy pojawia się problem - czy tak samo, jakby dotyczył on osoby zdrowej?

Pierwszy problem, który często występuje, to jego odkładanie rzeczy na ostatnią chwilę, zwłaszcza tych nieprzyjemnych i stresujących. Próbowałam tłumaczyć, że mniej się będzie stresował, jak wszystko zrobi stopniowo i na czas, a nie będzie się próbował sprężać "za pięć dwunasta", ale on twierdzi, że nieprawda, bo będzie się stresował tak samo. Drugi problem to wyolbrzymianie, czasami potrafi znaleźć problem wagi życia i śmierci w czymś, co mi się wydaje błahe i łatwe do rozwiązania. Wtedy w ogóle nie chce mnie słuchać, bywa, że podejmuje zupełnie nieracjonalne decyzje. Trzeci problem to jego wiara w to, że emocje trzeba trzymać pod kontrolą, tak jakby się ich bał, a przez to trudno mu je zrozumieć. Bywa, że ma napady złości (nigdy mnie nie uderzył, ale potrafi zwyzywać, a potem tego żałuje), płaczu, przygnębienia... Po prostu zastanawiam się, w jaki sposób powinnam z nim postępować, aby nie pogłębiać jego choroby nadmiarem wymagań i obciążeń. Jak nie być tyranem, próbującym zmuszać go do czegoś, co mogłaby zrobić osoba zdrowa, ale nie chora. A z drugiej strony, aby nie popadać w matkowanie mu, wyręczanie, tzw. współuzależnienie (chociaż on nie jest alkoholikiem, więc może ten termin się do niego nie odnosi), zbytnią pobłażliwość.

Kiedy wychodziłam za mąż, wiedziałam, że on jest psychicznie chory i nadal uważałam, że on zasługuje na miłość i świadomie chcę z nim być, ale teraz wiem, że łudziłam się, myślałam, że skoro on się leczy, to będzie następowała ciągła poprawa aż do stanu zupełnej normalności. Teraz czuję, że lepiej już nie będzie, on jest, jaki jest i muszę to zaakceptować. Przez większość czasu jest to stan bliski owej "zupełnej normalności" i wydaje mi się, że on wyzdrowiał, ale od czasu do czasu ma te swoje ataki - szukanie dziury w całym, problemu tam gdzie go nie ma, oskarżanie mnie, że go nie słucham i, że on mnie w ogóle nie obchodzi... Pogodziłam się z tym, że tak już będzie do końca mojego życia, przez 90 proc. czasu mam męża, że do rany przyłóż, a przez proc. czasu sama nie wiem, kogo.

Po całym tym leczeniu mąż ma uraz do lekarzy, nie ufa im, a jak go próbowałam namówić na wizytę, to mówił: "coś w tym jest, co mówisz, może pójdę", a jak parę dni potem pytałam: "to kiedy pójdziesz", zaczynał się wykręcać i w końcu nie szedł wcale, twierdząc: "a po co, oni mi tylko przepiszą tabletki, które kosztują, a nic nie pomagają". Przecież siłą go nie zaciągnę, jest dorosły, a ja nie jestem jego matką. Jakoś trzeba żyć. Co mam zrobić, żeby sama w tym wszystkim nie zwariować?"

Jagna Piwowarska Porady udziela Jagna Piwowarska, prawnik:

Droga Pani,
nie będę specjalnie odkrywcza, pisząc, że życie z chorym człowiekiem jest trudne. Trzeba na co dzień wykazywać się iście anielską cierpliwością, tolerancją dla niekiedy dziwnych zachowań męża i wyrozumiałością dla tej drugiej osoby. Bezsilność i brak nadziei to pewnie uczucia, które często Pani towarzyszą. Myślę, że to Pani powinna zwrócić się o pomoc do specjalistów, którzy pomogą Pani nabrać sił, koniecznych do zmagania się z problemem choroby psychicznej małżonka.

Taką nieodpłatną pomoc może Pani uzyskać w Fundacji Można inaczej w Warszawie. Serdecznie zapraszam.

źródło porady: Kobiecyporadnik.pl


tak czy uważasz, że to dobra porada?

28 osób uważa, że to dobra porada

Zamieszczane w Serwisie przez Użytkowników i ekspertów porady mają charakter wyłącznie informacyjny i nie mogą zastąpić porady udzielanej przez odpowiedniego lekarza w wyniku bezpośredniego badania. Wirtualna Polska S.A. nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść tych porad oraz za jakiekolwiek szkody Użytkownika powstałe na skutek lub w związku z zastosowaniem się przez Użytkownika do treści porady.

wybierz kategorię

Twoje życie osobiste mogłoby wyglądać lepiej? Uważasz, że życie w związku lub w gronie rodziny jest trudne i pełne problemów? Spróbuj to zmienić, korzystając z wiedzy socjologów, psychologów i mediatorów rodzinnych.

Logowanie

Nie masz jeszcze Profilu? Załóż go

Zapomniałeś hasła?