Kobiecy poradnik
Nasze tematy Obrączka odbiera wolność? Kobiecy poradnik baza pytańpsychika i emocje
Warto wiedzieć
zwiń szukanie zaawansowane

Pytanie użytkownikazadaj pytanie specjaliście

Pytanie z działu: Psychika i emocje

Nie mogę wyjsc z depresji,bo mąz się nademną codziennie znęca psychicznie!

"Mam wielki problem ,ponieważ cierpię na depresję od kilku lat i mimo zazywania leków uspakajających ,przeciwlękowych a takze na serce oraz nadcisnienie, bo mam chorobę tarczycy nie mogę z niej się wyleczyć,gdyż mój mąz znęca się nademną psychicznie.Moja depresja zaczęła się około 6 lat temu kiedy umarł nagle mój jedyny brat.Minęło około 15 m-cy od śmierci brata i nagle umarła mi matka.W tym czasie też straciłam psa (suczkę) 13 letnią z którą bardzo byłam związana.Nie mogłam sobie poradzić z tym bólem, po stracie bliskich , gdyż nie miałam nikogo,kto by mnie w tych trudnych chwilach wspierał,bo moja jedyna córka kilka lat przed smiercią matki wyjechała do pracy za granicę,więc nikogo oprócz męza nie miałam w tym czasie.W związku z męzem jestem juz od ponad 20 lat a po ślubie 10.Tak naprawdę do tego ślubu mąz mnie zmusił,gdyż zalezało mu wyłącznie na moim mieszkaniu ,teraz wiem o tym na 100% z jego zachowania.Ja slubu brac nie chciałam,gdyz poprzedniego męza miałam alkoholika,a i mój obecny mąz tez lubiał wypic zawsze i czasami jak wypije, to ma ciągi nawet po 9 dni.Mąz lubi sobie wypić,dlatego też bałam się,ze kiedy wyjdę za mąż to się rozpije,ale ja mu zabroniłam picia w swoim domu,więc rzadko pije, ale ciągi ma zawsze.Mąz jeszcze przed naszym slubem kiedy tylko wypił to mimo swoich ciągów,które trwały po kilka dni zawsze zawracał mi głowę byśmy wzieli slub,mówił,ze chociaz po nim będę miała emeryturę kiedyś ,bo na swoją rodzinę liczyć nie mogłabym,bo kazdemu jest cięzko żyć!A,ze od prawie 20 lat jestem na czasowej rencie i co kilka lat musiałam jezdzić na komisję,chodzić po lekarzach,pomyślałam sobie, co ja faktycznie zrobię,gdyby mi rentę kiedyś zabrali,matka tez zyc wiecznie i pomagac finansowo nie będzie a i tez wiem,ze nie poradziłabym sobie,gdyż jestem schorowaną osobą i do pracy się nie nadaję,bo z urzędu pracy napisali do zusu ,stwierdzili,ze do pracy się nie nadaję,więc po komisji otrzymałam rente.Więc po przemyśleniu swoje trudnej sytuacji,wyraziłam zgodę na ten slub,bo w sumie i tez myslałam,ze będzie dobrze,ze mąz mnie raczej nie skrzywdzi,tym bardziej,ze kiedys stanął raz w mojej obronie.Akurat mąz przeszedł na wczesniejszą emeryturę,więc dostał trochę grosza i zrobilismy małe przyjęcie slubne w domu.I to był mój wielki błąd,ze zgodziłam się na ten ślub,ponieważ to jak mnie traktuje przez te 10 lat,to wiem,ze męzowi zalezało wyłącznie na moim mieszkaniu,które otrzymałam w darowiznie po rodzicach, a nie na mnie.Zaraz po ślubie mąz pokazał mi co potrafi,zajmował się wyłącznie swoimi sprawami ,codziennie godzinami przesiadywał w internecie.Nic prawie nie robił,tylko raz w tyg.odkurzył dywany, teraz to robi raz na 2 m-ce,bo ani ja ani to jak jest w domu go nie interesuje,mimo,ze mam alergię na kurz domowy i astmę.Reszta sprzątania była zawsze na mojej głowie, gotowanie itd., a mimo to,ze nie musiałam tego robić,nawet mu obuwie czysciłam,bo mąz jest tak leniwy.Mąz robił przewaznie rano codziennie zakupy,czasami wyszedł z pieskiem na kilka minut na spacer, i to były jego wszystkie obowiązki.Nie raz męzowi mówiłam,by tyle czasu nie spędzał przed komputerem, bysmy porozmawiali,posiedzieli przy herbatce,ale do niego to nie docierało,bo mi odpowiedział,ze nie ma o czym ze mną rozmawiać!.Az pewnego dnia nie wytrzymałam i schowałam jeden z kabli,który podłanczał do komputera,to zaczął się ze mnie smiać,gdyz miał zapasowy.Tak wyglądało moje codziennie zycie przez 5 lat od dnia slubu,a potem umarła mi matka i zaczęło być jeszcze gorzej.Mąz poczuł ,ze teraz jestem sama,bezbronna,schorowana ,jest pewniejszy siebie,gdyz teraz mieszkanie już zaczęło byc tylko moje,wie,ze go już nie wyrzucę ,a po smierci mojej ,będzie miał dach nad głową,więc jednym słowem mnie po prostu wykorzystał a i też wie,ze moze teraz ze mną robic co chce,ponizac,wykanczac nerwowo ,bo wie,ze z domu się nie jestem w stanie ruszyć!.Mąz nawet po naszym slubie ,do mojej matki zwracał się zawsze na per PANI.Wczesniej kiedy moja matka zyła i czasami z nami mieszkała,bo częsciej u sióstr pomieszkiwała to ja nie raz prosiłam wtedy męza by mi pomógł w domu,bo choruje nie tylko na astmę czy serce, to zawsze tłumaczył,ze krępuję się matki , ale to było zwykłe lenistwo z jego strony,więc przesiadywał przed krzyzówkami,potem przed komputerem i tak codzienie i jest nadal.W ogóle w dzień pogrzebu mojej matki, mąz nawet nie stał obok mnie,nie trzymał pod rękę, nie wspierał,tylko gdzies w tłumie ludzi stał.Opłakiwałam potem smierc mojej matki, brata równiez,bo ta tragedia moja prawie była w jednym czasie w zaledwie kilkanascie m-cy straciłam 2 osoby mi najblizsze i psa.Potrzebowałam bardzo wsparcia męza,ale on nawet nie zwracał na mnie uwagi, kiedy płakałam,bo komputer był dla niego wazniejszy.Córka moja z pierwszego małzenstwa,kilka lat wtedy już mieszkała za granicą,więc wsparcia tez w niej miec nie mogłam.Jak by tego było mało nie tylko mąz się nademną znęcał ale i córka,chyba ze 3 lata to trwało po smierci matki,cały czas kiedy pisałam smsa czy emaila ,to miała za to jeszcze do mnie pretensje,nie chciała nawet na skypie ze mną rozmawiac,byłam załamana.Nie dziwię się,bo mój mąz nie bronił mnie przed córką,jak do niej cos mówiłam,tylko zawsze stawał w jej obronie,mimo,ze ja miałam rację i tym nauczył moją córkę by mnie nie szanowała tak jak on to robi.A robił to,bo córka mu przywoziła raz w roku ,czasami wysyłała drogie wody kolonskie,herbatę oraz wisky,więc bronił jej by miec z niej pozytek.Nie wytrzymałam tego az pewnego dnia poszłam do psychiatry stwierdził uraz oraz depresję u mnie,przepisał mi leki,więc zaczęłam zazywac!Jednak po m-cu musiałam lek odstawić z powodu alergii,spadło mi tez bardzo zelazo w organizmie,ze az zamówiłam wizyte domową,pobrali mi krew w domu i zazywam tylko leki uspakajające,na serce,preparatów zelaza zazywac nie mogę,bo mam chorobę wrzodową i alergie na zelazo,gdyz po 3 zastrzykach zelaza,opuchły mi węzły chłonne,więc lekarz mi zabroniła bym te zastrzyki brała.Zawsze miałam anemie ,raz nawet transfuzję krwi po porodzie córki.Jestem od dziecka taka schorowana, w moim domu tez panowała przemoc ze strony ojca,potem ze strony 1 męza alkoholika a teraz obecny mąz od około 5 lat się nademną znęca.Ja w wieku 30 lat poszłam na rente i tak jest do dzisiaj.Nie mam zadnych znajomych, ale to nie dlatego,ze jestem złym człowiekiem,poprostu kaleki ludzie znac nie chcą bo jest bezuzyteczna.Oprócz tego miałam zawsze obowiązki w domu, byłam tylko służącą dla wszystkich córki,matki,męza,sióstr,mąz nigdy mnie nie zabierał nigdzie ,spacerem nazywał pójsciem na zakupy.Nie raz były imprezy w moim miescie,ale męza nigdy nie interesowały,więc nigdzie nie chodziłam.Moją rozrywką było pójscie na grób ojca,która 20 lat temu umarł w wigilię zresztą,lub dla siebie by cos kupić.Ja przestałam z męzem chodzic na zakupy,gdyż ciągle mi zwracał uwagę,ze to za głosno mówię,ze to palcem cos pokazywałam,nawet w domu mi zwraca uwagę bym mówiła ciszej,mimo,ze cicho mówię,bo boi się,ze sąsiedzi pomyslą,ze mnie moze bije.Więc mu powiedziałam,ze to wyłącznie mój dom i będę robic i mówic co chce i jak chce,więc się zamknął.W ogóle to mąz ze mną nie chce rozmawiać,bo uwaza,ze nie ma o czym,tylko rano pyta mnie co kupić i to cała rozmowa.Potem gdy wraca,idzie do drugiego pokoju i tak spędza czas przed komputerem lub telewizorem leżąc i jedząc ,no i wychodzi z pieskiem,którego 2 lata temu adoptowalismy,chciałam miec chociaz psa,bo chociaz jemu na mnie zalezy.Bardzo jest ze mną związany,nawet do toalety za mną chodzi,zresztą jak kazdy poprzedni piesek.Czasami płaczę nad swoim losem,więc chociaz do psa mogę się przytulić!Ja tej sutuacji miałam dosc,takiego traktowania przez męza,który potrafi z obcymi kobietami w lesie pogadac,kiedy jest na spacerze z psem a z własną zoną nie ma oo czym.Jeszcze musi tez wyglądac dobrze,bo w dresie do lasu z psem nie pójdzie.Ja popadłam w tą depresje tak bardzo,przez to,ze mąz ze mną nie przebywa,nie rozmawia,ze przesłałam wychodzic z domu juz od 2 lat.Sama spędzam czas w drugim pokoju nie mając nawet z kim porozmawiac!Chciałam sobie pomóc,znalazłam psychologa która sesje ze mną prowadziła przez skypa,ale ze prosiłam by raz w tyg,mąz wychodził na 50 minut z domu z psem,czy na spacer ,to 3 razy się zgodził, ale zawszr wracał pijany,potem pił kilka dni i oznajmił mi,ze za terapie płacic nie mysli i z domu wychodzic,więc z terapi zrezygnowałam.Ta psycholog powiedziała mi,ze powinnam się rozejsc, bo inaczej mąz mnie wykonczy!Ja wiem o tym doskonale i pewnego dnia oznajmiłam męzowi,ze załoze sprawę o rozwód,to od razu mi powiedział,ze mieszkania nie opusci,dopiero po sprawie i alimentów na mnie płacic nie zamierza nawet, gdyby miał isc za to do więzienia.Mój mąz to egoista,kocha sam siebie i tylko swoje rodzenstwo,bo zawsze sle im kartki na swięta czy urodziny a o moich urodzinach,rocznicy slubu,czy by złozyc zyczenia w nowy rok nie pamięta.Kiedys powiedziałam męzowi,ze się nademną znęca i ze za to jest kara,to mi odpowiedział,ze to ja się nad nim znęcam,cokolwiek mu zarzucę to zaraz zgania na mnie,mimo,ze siedze sama spokojnie w swoim pokoju.Raz nawet mi powiedział,ze mnie ubezwłasnowolni, po to bym nie mogła o wszystkim decydowac,mysle,ze miał na mysli moje mieszkanie,kiedy mu powiedziałam,ze z sąsiadką wdową randkuje w lesie,bo ona tez ma psa i zawsze wychodzi, wtedy gdy ona wychodzi,nawet wie o której godzinie,zresztą sam mi opowiadał,jak to mój piesek lubie psa tej sąsiadki i ze czasmi z nią rozmawia.Oczywiscie mąz chce bym oszalała w tej samotnosci,by miał mieszkanie,bo o to mu chodzi,dlatego się nademną znęca.Skoro mu nie zalezy, na tym by ze mną rozmawiac,spędzac czas przy kawie, przeciez wie ze nikt do mnie nie przychodzi,ze jestem w depresji,ze mam chory kręgosłup,w dodatku problemy z równowagą,do tego tylko 34 st.temp.ciała,ze tracę siły w nogach zwłaszcza gdy zimno,więc chocbym chciała nie mogę nigdzie sama wyjsc,bo musiałbym się kogos trzymac ,zresztą tylko na chwilę by nie zamarznąc!Ja wiem,ze mąz mnie juz od lat nie kocha,bo go zapytałam kilka razy to nic nie odpowiedział.Siostry tez się odemnie odwróciły,nierozumiejąc moich chorób,depresji,więc zostałam sama.Z męzem mnie juz nic nie łączy,zyjemy w separacji bo sama tego chciałam,bo mam jego dosyc,nienawidzę swojego męza,az mną trzęsie gdy go widzę, więc kazdy z nas sam spędza czas.tylko dochody nas jeszcze łączą.Teraz przez męza stracę rente,konczy mi się w marcu ,nie mam dalszej dokumentacji leczenia,przez codzienny stres,depresja doprowadziła,ze po 18 latach mi renta zostanie zabrana.Jestem teraz skazana tylko na męza,będę musiała się ponizac,prosic o cokolwiek,nie wiem ile to zniose.Poza tym by się rozejsc,musiałabym miec jakies dochody, bo z czego bym zyła,napewno musiałabym opłacic i wynając prawnika, bo wiem,ze alimentów mąz by mi nie płacił,a więc z czego miałabym się utrzymac.Poza tym kto moze mi pomóc,przeciez sama nie dałabym rady pójsc do sądu,potem brac udział w sprawie rozwodowej,bo jestem zbyt chora,by nawet w tej sprawie uczestniczyc.Musiałabym miec pełnomocnika,by za mnie wszystko załatwiał,uczestniczył w sprawie rozwodowej,tylko jak mam to zrobić,skoro jestem sama,nie mam znajomych,córka dalego,siostry mnie znac nie chcą od kilku lat i najwazniejsze konczy mi się renta za m-c.Błagam o pomoc,bo nie wiem co mam zrobic z tym człowiekiem,który chce mnie zniszczyc,który wykorzystuje moje inwalidztwo, bo wie,ze nic mu nie zrobię,wie ,ze jest silniejszy,ze ma nademną przewagę,ja chciałabym z męzem się rozejsc,bo on jest złym człowiekiem ale nie wiem gdzie szukac pomocy!.Męza nawet nie obchodzi to czy jadłam,bo siły nie mam na nic nawet, by zrobic sobie cos do jedzenia,nawet w gorączce chora musiałam lezec sama w pokoju i sama sobie radzić,bardzo to przykre jest dla mnie.Ja jestem dobrym człowiekiem,uczciwym i zawsze poswięcałam się innym ludziom,rodzinie a od smierci matki nikt mnie znac nie chce!Będę ogromnie wdzięczna za radę,bo jestem załamana,bo nie potrafie zyc bez rozmowy z ludzmi,to mnie po prostu zabija.Niestety,ale na córkę liczyc nie mogę,gdyz to ona tez doprowadziła do mojej depresji,zresztą ma trudny charakter i mnie zawsze traktuje jak wroga,nie chcem od niej nic,bo dla niej kolezanka czy solarium jest wazniejsze od matki! Wiem,ze gdybym była sprawna fizycznie, to napewno bym sobie poradziła,ale nie jestem w stanie nigdzie dojsc,jednak psychicznie jestem silna,potrafię napisac nawet pozew o rozwód ,bo juz raz miałam przyjemnosc pisać,nawet to psycholog stwierdziła,ze mimo,takiego zycia w 4 scianach ,samotnie kilka lat mnie podziwia,ze się nie daję.BŁAGAM O POMOC,BO JESTEM JUŻ U KRESU SIŁ !!! POZDRAWIAM I Z GÓRY DZIĘKUJĘ ZA RADY, BETINA"

pytanie zadane w dniu: 14.02.2013

pytanie zadane przez: betina

TAGI:

wybierz kategorię

Depresja, lęki, nerwica to zaburzenia, z którymi boryka się wiele kobiet. Nie jesteś skazana tylko na siebie. Poszukaj osób, które czują podobnie. Wsparcia udzielą wam kompetentni i doświadczeni psychoterapeuci, psycholodzy i psychiatrzy.

Logowanie

Nie masz jeszcze Profilu? Załóż go

Zapomniałeś hasła?


regulamin serwisu