Kobiecy poradnik
Nasze tematy Obrączka odbiera wolność? Kobiecy poradnik nasze tematy
Warto wiedzieć
Konieczne jest oczywiście zaprzestanie wszelkich kompulsywnych zachowań: wydzwaniania, pisania maili, szpiegowania, wystawania pod domem czy bywania w tych samych miejscach. Z obsesyjnymi myślami trzeba nauczyć się walczyć i gdy nadchodzą, zacząć je likwidować poprzez poświęceniu się innemu zajęciu i wyjściu do ludzi. Najlepszym rozwiązaniem jest znalezienie nowego hobby lub powrót do dawno zarzuconej pasji, czyli skupienia uwagi na innej czynności, innym aspekcie życia. Dobrym rozwiązaniem jest również podjęcie aktywności fizycznej, gwarantującej sporą dawkę endorfin, które poprawią nastrój i pozwolą optymistyczniej spojrzeć na świat.

Psychologowie są jednak zgodni, że jeśli obsesyjna miłość jest skutkiem dorastania w rodzinie dysfunkcyjnej, konieczne bywa sięgnięcie do korzeni problemu i dlatego w takich przypadkach niezbędna okazuje się terapia, podczas której „chory” musi uzmysłowić sobie utrwalone w nim samym nieprawidłowe wzorce.

Osoby pochodzące z takich rodzin mają często niskie poczucie własnej wartości, dlatego praca nad tym elementem jest również niezwykle ważna. W końcu obsesjonaci to po prostu nałogowcy, z którymi praca zbliżona jest do terapii osób uzależnionych i wymaga wiele czasu, siły i samozaparcia, by uwolnić się z obsesyjnych myśli i zacząć żyć własnym życiem.

Miłość jest pięknym uczuciem, ale wymagającym cierpliwości, wzajemnego zrozumienia, a także wzajemnego poczucia wolności. Człowiek zniewolony jest wiecznie nieszczęśliwy, a w związkach, w których obecna jest paranoiczna miłość każdy z partnerów jest ubezwłasnowolniony. Jeden przez obsesję, drugi przez jej skutki. Dlatego, choć to niełatwe zadanie, trzeba próbować wydostać się z macek obsesji, by móc prawdziwie i szczerze kochać i być szczęśliwym.

Anita Demianowicz

Przeczytaj również:

Stalking. Przemoc w rękawiczkach

To oni są sprawcami przemocy

Romans z żonatym

źródło: Kobiecyporadnik.pl

dodaj opinię

tak czy uważasz, że to dobra porada?

125 osób uważa, że jest to ważny temat

Opinie

Pozostało znaków: 4000

[Pokaż regulamin]

REGULAMIN

Ocena: +1 [1]
~gabi [2012-10-20 15:08]

a ja w takim związku byłam rok , na szczęście moje i jego to już historia ... nigdy więcej to się nie powtórzy , teraz uprzedzam , że nie znoszę zazdrości ... potrafię rozpoznać pierwsze objawy , ale dzięki temu co się stało interesuję mnie dość mocno psychologia .

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [2]
~- OBSerwator- [2014-03-01 11:58]

No głupszej głupoty już nie czytalem...... widzę autorka tego tekstu opisuje jedynie swoje doświadczenia.... osaczona??? jakie jest pojecie osaczonej? do AUTORKI....ogarnij się bo pier... takie glupoty w tym artykule że mi węgiel w piwinicy kiełkuje. Poniosę odpowiedzialnośc za swoje poczynania jesli ja jestem OSACZAJĄCYM, ale dopiero po konstruktywnej rozmowie, nie tutaj.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~kasia [2013-12-16 11:36]

mój mąz od 18 lat posądza mnie o zdradę,traktuje mnie jak rzecz,mamy 6 dzieci ,nigdzie nie mogę chodzić a jak muszę to zaraz dzwoni i sprawdza gdzie jestem,mam ochotę odejść ale nie mam do kąd,moja mama i rodzeństwo nie żyją i boje się.jest zazdrosny o wszysko i wszystkich

odpowiedz

Ocena: +3 [7]
~jr [2012-10-19 18:05]

Co w przypadku kiedy trafiła nam się osóbka ze świecznika? Osaczona przez toksycznych znajomych wykorzystujących ją?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +6 [8]
~lukaszenko [2012-10-19 18:20]

Przyznaje się - jeszcze nigdy nie spałem z psycholozką.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +9 [9]
~teytey [2012-10-20 19:12]

To "wzruszające" jak bardzo cierpi psychopata, który znęca się nad swoją "ukochaną", ale nie zapominajmy kto jest ofiarą. To że psychol miał ciężkie dzieciństwo nie upoważnia go do znęcania się na obiektem swojej urojonej miłości. Jak sprawa trafia do prokuratury to wszyscy litują się nad psycholem, bo on "tak bardzo kocha" i "nie mógł znieść rozstania ani tego że dziewczyna spotyka się z kimś innym". A tak naprawdę jego ofiara cierpi znacznie bardziej. To że ktoś jest psychopatą albo, że to pochodzi z patologicznej rodziny nie jest żadnym wytłumaczeniem. Bo to, że nie czuje empatii i nie rusza go cierpienie osoby, którą wydaje mu się że kocha to znaczy że ma poważne problemy z psychiką. Miłość to dobro wobec drugiej osoby, a nie chęć posiadania kogoś, kto będzie przez nas cierpiał.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: -1 [1]
~t [2012-10-21 18:44]

cd nawet jak kozystasz z innego kompuetera u kogos jest juz inne ip . podobnie gdy ktos ma w domu np. 3 kompuetery juz sa 3 rozne ip

odpowiedz

Ocena: -1 [1]
~t [2012-10-21 17:29]

kazdy wpisy , nawet te usuniete ze skypa zostawiaja slad naszej obecnosci w tak zwanych

odpowiedz

Ocena: +5 [5]
~stalker [2012-10-20 20:41]

ale co zrobić gdy jedynym źródłem adrenaliny jest tylko dana osoba i nic innego nie pomaga???

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -1 [1]
~wojtek kowal [2012-10-21 16:22]

Do OSACZONEJ Ja cie nie rozumiem nie nie wolno Jesli kogos lub dana osobe kochasy to jej to powiedz a co do umieszcyania w sieci Tresci o charakterze erotzcznzm tryeba miec dowod A JESLI NIE NAWIDYISY TO JESTES CHORA

odpowiedz

Ocena: +5 [17]
~Sawa [2012-10-19 18:18]

"Najgorzej kobietę zgniwał, kto zaczął i poniechiwał" - Ta znana fraszka Sztaudyngera niekiedy tłumaczy zjawisko obsesyjnej miłości. Jeśli obiekt uczuć na początku znajomości godzi się na "romans", chętnie flirtuje, przyjmuje dowody adoracji, czyli rozkochuje w sobie przyszłego obsesjonistę, prowadzi z nim grę, spotyka się z nim i uprawia seks, ale równocześnie go odrzuca, raz chce, raz nie, czyli doprowadza osobę zakochaną do szaleństwa i to szaleństwo wzmaga w niej wyimaginowaną ( a czasem prawdziwą) miłość, która zamienia się w obsesję z powodu niezaspokojonego uczucia, oraz upór, że choćby "po trupach" musi być ono zaspokojone.Adorowany(a) podobnie jak obsesjonista, mają potężny kompleks niższości. Poza tym adorowany oprócz tego kompleksu ma skłonności sadystyczne, co- wiadomo- jest jedną z cech psychopatii.Znęca się nad obsesjonistą, wzbudza w nim zazdrość i wznieca bolesne uczucia (pokrzywdzenie, samotność,ból braku wzajemności w tej miłości nieszczęśliwej.) Tu dodam cytowaną wyżej myśl Sztaudyngera: "...kto zaczął i poniechiwał". Gdyby adorowany nie pozwolił sobie na adorację, położył słuchawkę, nie słuchał komplementów i nie spotykał się ze swoja ofiarą w łóżku, to jej by ten "romans" szybko obrzydł i zaprzestała obsesyjnie nachodzić pana. Tutaj trzeba dodać, że w takich sytuacjach zawsze ofiarą jest obsesyjnie kochający, a agresorem bezlitosnym ten, kto narzeka na stalking.Kiedyś ktoś zabił modelkę. A czy ona wcześniej nie przyjmowała jego hołdów?Przyjmując kwiaty, nie odrzucając niechcianej osoby od razy, wyrażała jakby zgodę i dawała nadzieję. Pani dentystka rzekomo prześladowana przez pacjenta, powinna zachowywać się godnie, a nie żartować z nim, czyli nie dawać mu asumptu do obsesyjnej miłości. A jak się wyratować z tego szkodzącego uczucia, jeśli już zaistniało? O ile nie dojdzie do tragedii, to wyleczy z niej świadomość, jaką miernotą jest bezpodstawnie adorowana osoba i jak bardzo nie jest warta tego bezpodstawnego szaleństwa.W końcu obsesjonista też ma wstyd, zrozumie, że się ośmiesza i zakończy tę farsę.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +2 [6]
~fanka [2012-10-20 19:51]

Zdarzało mi sie przyjmowac kwiaty od osoby, której miłosci wcale nie chciałam. Ale tez nie chciałam urazic tej osoby, która skąd inąd była bardzo sympatyczna. Dziekowałam za prezent, i liczyłam na to, że sobie nic nie mysli. Nic nie obiecywałam. Czy to juz mogło byc sygnałem, że jestem zainteresowana? Bzdura. Kiedyś łaził za mna facet, dla którego po prostu podczas jakiegos kursu byłam mila i pozyczyłam mu długopis!!!. Mówimy tu o patologii, a nie o rozkochaniu a potem porzuceniu. Poza tym poczatek znajomości jest zawsze interesujacy. Nowopoznany obiekt może wydawac sie fajny, umawiamy sie i dopiero po jakimś czasie odkrywamy, że to szajbus. Tez wtedy jesteśmy winne/winni?! Ofiarą jest zawsze osoba przesladowana!!!Zawsze!!!! Nie mozna nikogo zmusić do miłości. Inaczej wszystkie fanki zmuszałyby swoich idoli do kochania własnie ich i na dodatek miałyby pretensje, że ten idol rozkochał, a teraz ich nie chce:) Miłoscią na śmierć i zycie kochaja tylko nastolatki... A szkoda, bo tacy młodzi...życie przed nimi... i tak jeszcze niewiele wiedzą...

odpowiedz

Ocena: -1 [1]
~zaq [2012-10-20 13:27]

Dodatkowe, uczciwe ZAROBKI za klikanie w reklamy. Więcej informacji pod adresem knebraska@gmail.com Bez żadnych opłat !!!

odpowiedz

Ocena: +4 [14]
~linek [2012-10-19 16:58]

Mam to samo, jeszcze rok temu gdy nie mieszkalam z partnerem bylam zazdrosna doslownie o wszystko, sprawdzalam poczte telefon co chwile do niego dzwonilam, nie pozwalalam mu nigdzie wychodzic,krzyczalam, bilam robilam awantury a on byl bez jakiejkolwiek winy.... Powod ? moja niska samoocena, mimo ze jestem bardzo ladna i podobam sie mezczyzna uwazam sie za brzydule i na sile chcialam utrzymac zwiazek, teraz gdy razem mieszkamy jest idealnie, kiedys gdy pracowal po 14 h dziennie nie wierzylam w to, uwazalam ze mnie zdradza, ale teraz juz wiem jaka jest prawda. Czesto my same popelniamy duzy blad, dobrze wiem jak ciezko jest sie od tego uwolnic, nie raz mam dziwne mysli, a moze jednak nie jest w pracy , moze spotkal sie z kims....ale zaraz te mysli mijaja. Trzeba codziennie mowic sobie "jestem piekna " i to wystarczy.... z czasem bedzie lepiej.... A takie pilnowanie partnera na sile nic nie da , tym bardziej bedzie chcial uciec, poczuc troche wolnosci.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +1 [3]
~~~ [2012-10-20 12:02]

Najgorsze jest to, że zaczyna się robić nudne.

odpowiedz

Ocena: +2 [6]
~Ona [2012-10-19 21:22]

On mi też kiedyś zarzucił obsesyjną miłość. Nie wiedział, że to pożegnanie na zawsze. Ja mam takie coś, że wyciągnę rękę do zgody i to 3 razy. Myślę, że się "podskórnie " napawał tym. Ale jak mówiłam, że to numer na raz- nie wierzył.Bawił się.Mną się bawił.Może mu życie teraz idzie gładko. Możliwe.Ale co mnie to obchodzi?I gdzie ta obsesja?Mam swoje życie. A ganz mu wszystko pommada! Co mnie obchodzi. Zapamiętałam, bo to jedyny z moich "eks", który coś takiego w ogóle powiedział.Pewnie mnie nie kochał, albo miał jakieś kompleksy . Jego sprawa.Ja sobie życie ułożyłam. Bogu dziękuję, że nie jestem z nim.Otworzyło mi to drogę do lepszego świata (nie chodzi o materializm, ani o zbytnią duchowość). Po prostu, gdybym z nim była- zostałabym kurą domową.Nie dziwię się, że żona nr1 od niego uciekła.Ńa szczęście nie zostałam żoną nr2.AMEN!!!!!I oby tak zostało!!!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +17 [19]
~ariana [2012-10-18 13:11]

Egoistyczne poczucie wolności też jest rodzajem obsesyjnej miłości, tyle że własnej. Obsesja ta okalecza wszystkich wkoło, a w ostatecznym rykoszetem uderza w jej "autora". Ciekawy tekst, daje do myślenia.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

wybierz kategorię

Omówimy go w zaufanym gronie - pomogą nam specjaliści i internauci, którzy mają podobne doświadczenia.

Logowanie

Nie masz jeszcze Profilu? Załóż go

Zapomniałeś hasła?


regulamin serwisu