fc_2.0_CC_ikomega
Dziecko - najukochańszy kat
Kadr z filmu „Ballada o Januszku”: Od głównego bohatera ucieka jego dziewczyna, nad którą się znęcał. Jego matka próbuje ukrywać całe zajście w tajemnicy, by dziewczynie miała więcej czasu na ukrycie. Gdy Janusz orientuje się, co się stało, wraca do domu i z całej siły uderza matkę w twarz, a gdy ta upada na ziemię, kopie ją wielokrotnie po całym ciele...
Serial w reżyserii Henryka Bieleckiego, emitowany w Telewizji Polskiej pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, wywoływał ogromne emocje. Większość widzów odbierała jednak opowiedziany w filmie dramat matki jako historię fikcyjną, przerysowaną, która w „normalnym życiu” nie mogłaby się wydarzyć. Niestety, o ile w okresie emisji serialu ekstremalne zachowania, jak w opisanej na wstępie scenie, miały charakter jedynie incydentalny, w dzisiejszych czasach takich „Januszków” jest coraz więcej, zaś ich pomysłowość, co do metod dręczenia członków rodziny, stymulowana brutalnym kinem i agresywnymi grami komputerowymi - nieograniczona.
Na skraju ubóstwa
Najczęściej występujący scenariusz to starszy, nierzadko niepełnosprawny fizycznie rodzic, mieszkający z dorosłym, niepracującym synem, nadużywającym alkoholu. Mieszkanie jest przeważnie kwaterunkowe, głównym najemcą lokalu jest rodzic, który ze swojej renty, emerytury, bądź skromnej pensji ponosi w całości koszty czynszu, opłaca także inne rachunki, bo syn, chociaż jest w lokalu zameldowany, nie przyczynia się do utrzymania mieszkania (ani siebie) nawet w najmniejszym stopniu. Całymi dniami „robi interesy”, które najczęściej są niezgodne z prawem oraz prowadzi aktywne życie towarzyskie. Imprezy odbywają się także w mieszkaniu, mimo obecności rodzica. Jest dużo alkoholu, niejednokrotnie narkotyki, głośna muzyka, pijackie awantury i bijatyki. Próby interwencji ze strony rodzica nie przynoszą pozytywnego skutku - albo są całkowicie lekceważone, albo kończą się wyzwiskami, a niekiedy i przemocą fizyczną. Policję wzywają sąsiedzi, którzy nie mogą dłużej znieść hałasu. Podczas interwencji rodzic tłumaczy policjantom, że przecież nic się złego nie dzieje, „dzieci się bawią”. Taka postawa doprowadza do eskalacji nagannych zachowań „dziecka”. Młody człowiek czuje się zupełnie bezkarny, nie szuka pracy, nie pomaga w domu. Coraz mniej liczy się ze zdaniem rodzica, zaczyna go poniżać, stosuje przemoc psychiczną, bardzo często dochodzi także do znęcania fizycznego – ma miejsce popychanie, poszturchiwanie, zamykanie w pokoju, czasem nawet ciężkie pobicia.
"Niebieska Karta"
Zdarzeń takich rodzic nie zgłasza na policję, ba, w miarę możliwości ukrywa problem przed innymi członkami rodziny, sąsiadami czy znajomymi. Trudno bowiem przyznać się do tego, że własny syn czy córka (bo takie przypadki również mają miejsce), zamiast szacunku i wsparcia okazuje mu pogardę, wykorzystuje, a czasami też okrada. Publiczne przyznanie się do takiej wychowawczej porażki boli niekiedy bardziej, niż akty agresji fizycznej ze strony dziecka. Wstyd, bezsilność, bezradność - to emocje odpowiedzialne za bierne trwanie w trudnej do zaakceptowania sytuacji rodzinnej. Właśnie w celu przeciwdziałania przemocy w rodzinie została utworzona procedura "Niebieskiej Karty". Celem jej powstania było stworzenie standardu postępowania Policji podczas interwencji dotyczącej przemocy w rodzinie i ujednolicenie powstających przy tej okazji dokumentów. Po nowelizacji przepisów w tym zakresie, obowiązki wynikające z procedury "Niebieskiej Karty" (w związku z ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie) mają nie tylko policjanci, ale również pracownicy placówek oświatowych i służby zdrowia oraz Ośrodki Pomocy Społecznej.
Dokumentacja "Niebieskiej Karty" służy nie tylko rozpoznaniu przemocy, rejestracji przebiegu zdarzenia i jego skutków oraz zaplanowaniu pomocy, ale jest także wykorzystywana w postępowaniu przygotowawczym, wszczynanym wobec sprawcy. Większość spraw z art. 207 kodeksu karnego (mówiącym o przestępstwie znęcania się nad rodziną) nie trafia do wymiaru sprawiedliwości lub jest umarzana z powodu braku wystarczających dowodów. Każde udokumentowane zdarzenie, nawet jeśli nie pociąga za sobą drastycznych skutków, jest dowodem na ciągłość i powtarzalność przemocy. Wypełnienie przez interweniujących policjantów (czy przez inne uprawnione do tego osoby) „Niebieskiej Karty" nie jest jednak równoznaczne ze złożeniem doniesienia o popełnieniu przestępstwa, nie stanowi podstawy do wszczęcia postępowania karnego. W przypadku złożenia zawiadomienia i rozpoczęcia dochodzenia, może ona zostać wykorzystana jako dowód procesowy. Dokumentacja "Niebieskiej Karty" jest informacją dla policji, że w danej rodzinie dochodzi do przemocy domowej. Dzielnicowy ma obowiązek (nie później niż w ciągu 7 dni od zaistniałego zdarzenia) skontaktować się z daną rodziną, jest zobligowany do rozpoznania sytuacji i jej systematycznego monitorowania, a także do udzielania pomocy w trakcie comiesięcznych wizyt. Stanowi ona również zapis informacji, do których udało się dojść pracownikom pomocy społecznej czy też członkom komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Nie może być zatem anulowana, wycofywana czy zmieniana na prośbę ofiary lub sprawcy przemocy. W uzasadnionych złą sytuacją rodzinną wypadkach, warto skorzystać z możliwości założenia takiej „Karty”.







