Kobiecy poradnik
Nasze tematy Obrączka odbiera wolność? Kobiecy poradnik nasze tematy
Warto wiedzieć
Moja mama wciąż mną rządzi Thinkstockphotos

Moja mama wciąż mną rządzi

Matka i córka na pewnym etapie życia powinny się rozstać – przekonują specjaliści. Nie w każdym przypadku się to jednak udaje. Bywa, że relacja dwóch bliskich sobie dorosłych kobiet staje się toksyczna. Szczególnie, jeśli matka rządzi córką i nie pozwala jej na samodzielność. Jesteś w takiej sytuacji? Sprawdź, co możesz zrobić

Dobrze, jeśli masz w swojej mamie oparcie. Jeszcze lepiej, jeżeli mimo upływu czasu i różnic, które was dzielą, wciąż jesteście sobie bliskie. Gorzej, jeśli nie potrafisz wyrwać się spod wpływu własnej matki i pozwalasz, aby układała ci życie. - Większość dziewcząt dorasta w domu matki. Gdy po latach nadal mieszkamy w tym samym domu, nie da się uniknąć tego, iż córka, przekraczając jego próg, podświadomie czuć się będzie jak dziewczynka winna rodzicowi posłuszeństwo. Nie będzie to dla tej obecnie dorosłej kobiety sytuacja komfortowa, szczególnie, gdy pojawią się konflikty” – podkreśla Claudia Breitsprecher, autorka poradnika „Matki i córki. Wzajemne relacje”.

Konflikty będą narastać, jeśli córka zacznie się czuć ubezwłasnowolniona przez swoją mamę. A przyczyny mogą być różne – lęk przed matką, brak pewności siebie czy niewyznaczenie granic przez obie strony. – Zdarza się bardzo często, że rodzic nie pozwala dziecku na samodzielność. Zazwyczaj taka zaborcza mama ingeruje absolutnie we wszystko, co robi jej dziecko – twierdzi psycholog Joanna Grabowska-Osypiuk, właścicielka poradni psycho24.pl. - Matki i córki związane ze sobą od wielu lat tkwią w błędnym przekonaniu, że stosunki między nimi same się ułożą. W ten sposób czerpią jedynie z przeszłości. Budowanie na tej podstawie wzajemnych relacji w teraźniejszości okazuje się niemożliwe” – zaznacza Claudia Breitsprecher w swoim poradniku.

Bunt, którego żałujemy

Konsekwencje takich relacji są różne u kobiet i mężczyzn. Dla kobiet taka sytuacja, według psycholog Joanny Grabowskiej-Osypiuk, zazwyczaj prowadzi do zaburzeń depresyjnych lub nerwicowych. - Kobieta żyje z jednej strony z nieustannym poczuciem, że jest gorsza od matki, z drugiej zaś odczuwa ciągłą złość i niewyrażony bunt przeciwko takiej sytuacji – zwraca uwagę specjalistka. W ten sposób powstaje toksyczna relacja: bojąc się utraty pozornego wsparcia i miłości ze strony matki, jej córka nie próbuje niczego zmienić. – Często sama myśl, żeby się zbuntować, wywołuje poczucie winy. Bo przecież matka nie chce nic złego, bo jest samotna, bo mnie potrzebuje – wymienia Joanna Grabowska-Osypiuk.

U mężczyzn natomiast taka zażyłość z własną matką prowadzi do sytuacji, w której dorosły syn nie jest gotowy na założenie rodziny. – A nawet jeśli tak by było, okazuje się, że jego mama lepiej gotuje, lepiej sprząta, lepiej prasuje koszule. Problem zazwyczaj zauważa „zła” żona, która próbując zapobiegać takiej sytuacji, staje się wrogiem, zarówno męża, jak i teściowej. Widziałam wiele małżeństw, które rozpadały się właśnie z tego powodu – przyznaje właścicielka poradni psycho24.pl. Dla kobiet i mężczyzn sytuacja, w której matka rządzi ich życiem i nie pozwala się usamodzielnić, jest niezdrowa i powinna zostać jak najszybciej rozwiązana.

dodaj opinię

tak czy uważasz, że to dobra porada?

150 osób uważa, że jest to ważny temat

Opinie

Pozostało znaków: 4000

[Pokaż regulamin]

REGULAMIN

Ocena: 0 [0]
~życie 2044 [2014-10-04 13:41]

Orany jak mnie wkurza taki post nic tylko jakieś naukowe bla bla daj jej tako rade żeby wiedziała co robić a nie przepisujesz strony z podręcznika o psyhologi

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~iwona25 [2014-09-25 10:20]

witam mam podobna sytuacje....moja mama ma partnera 13 lat młodszego od siebie....próbują oboje mną rządzić mimo że mam już prawie 26 lat i jestem młodą mamą prawie 5 letniego syna,lecz wychowuje go sama.Za każdym razem mieszają się w moje życie,próbują wybierać mi chłopaka,a jeśli coś pójdzie po nie ich myśli to robią wszystko żeby rozwalić mój związek,co udało im się już kilkakrotnie.Wykorzystują to iż mam słaba psychikę,gdyż jestem dziewczyną po przejściach.....a ja już mam naprawdę dość samotności,chciałabym być w końcu szczęśliwa...pomocy co mam robić,mam już dość takiego traktowania,a nie chce wiecznie przepłacać tego nerwami a co gorsza swoim samopoczuciem,i tracąc być może swojego przyszłego chłopaka na którym mi bardzo zależy.bardzo proszę o pomoc.

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~KolorowyPingwin1 [2014-09-04 12:43]

No nie można sobie pozwalac w dorosłym wieku na rządzenie sobą... trzeba z tym walczyć.. albo to olać.. to tak jak walka z wiatrakami ... na nic sie zda.. rodzice nie pojmują że jesteś dorosły i robią wszytsko żeby na siłę cię zatrzymać przy sobie.. to jest toksyczność.. gorzej sytuacja wygląda gdy rodzice wiedzą że jesteś dorosły ale uporczywie cie przy sobie trzymają . not o już jest złośliwośc..

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~jqq [2014-09-04 12:40]

Tak wiem ajkei to bywa uciążliwe zwłąszcza jesli jest się dorosłym dzieckiem.. rządzeni czasem i inne sprawy... ale po prostu czasem pewne sprawy trzeba po porstu olać i trudno niech się drze.. ale wydaję mi się iż im bardziej sobei poozwalmy na rządzenie sobą .. że jak krzyknie matka to stajemy się pokorni.. tym bardziej jesteśmy ograniczani.. bo wiedzą nrodzice wtedy że mają nad nami włądze.. no po porstu trzeba to olac i już... nie przejmowac sie... nbo rzeczywiście im pokorniejsi sie stajemy wraz z wiekiem tym bardziej można zwariować..powodzenia :D

odpowiedz

Ocena: +7 [7]
~Patisonek [2013-03-07 16:09]

No niestety ale chyba wiekszośc z mam jest taka sama.Moja mam jest równiez bardzo toksyczna.Mieszkam daleko od niej bo w innym państwie ale czasami nas odwiedza.Wieczniej jej cos nie pasuje,wogóle nie słucha co do niej mówie i nigdy nie akceptuje moich decyzjii.Na początku z tym walczyłam ale stwierdziłam że to nie przynosi żadnych rezultatów więc poprostu dała sobie spokój.Moja rada jest taka:mało opowiadać o tym co się u mnie dzieje(czym mniej wie tym lepiej)a jak już o czymś sie dowie to poprostu przytakiwać albo nic nie mówic a robić swoje.To naprawde działa!!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -7 [13]
~marta [2012-08-27 21:36]

nie rozumiem jak można miec konflikt z własną mamą.Dla mnie mama jest ważną osobą w moim życiu, wzajemnie się wspieramy, chodzimy na zakupy, plotkujemy ..i jest dobrze. Jakaś "moda" nastała czy co, wszyscy pisza o toksyczności, odłączeniu sie od matek,tylko samodzielność w cenie, szkodliwe relacje z własnymi matkami...zgłupieliście już. Przecież to są Wasze matki które Was urodziły, wychowały itp..Co jest?Potem dziwicie się, że porzucani są starzy rodzice, panuje znieczulica! !Uczcie szacunku do matek i ojców, zrozumienia dla ich potrzeb, czasem nawet dziwactw, a nie.. jak szybko od nich uciec.Przecież to ludzie którzy nas nie zawiodą i chca byśmy byli szczęśliwi, a nie nasi wrogowie..Wymagają naszej uwagi i troski a nie ucieczki.Opanujcie się z tymi "toksycznymi" radami!!

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [2]
~Patrycja [2014-02-03 15:32]

Ja mam inny problem jestem w 39 tyg ciazy i moji rodzice chca zebym przed i po porodzie byla u nic w domu. Ja z moim partnerem mieszkam w innym miescie ale niedaleko nich i moj partner nie chce zebym u nich byla jest w konflikcie z moim tata. Mam 21 lat i nie wiem co robic

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~kinia [2014-01-17 16:17]

Niestety u mnie jest to samo co u innych, niestety ja muszę mieszkać z matka bo nie stać nas z mężem na wynajęcie mieszkania. Moja mama nienawidzi mojego męża, mówi że jest on chamem i burakiem, ze ja powinnam mieć bogatego męża a nie takiego zebraka, jak tylko próbuje się jej postawić i mowie że on nie jest zły i ze mnie kocha i ja jego to jest wielka wojna, namawia mnie na rozwód z nim i wymysla najdziwniejsze rzeczy na jego temat, czasami jestem prawie na załamaniu nerwowym i marze o tym aby mój los się odmienił i zeby było mnie stać na wyprowadzenie się z domu.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~MalaMi [2013-11-18 11:11]

Aby relacje mogły ulec poprawie po szczerej rozmowie, potrzebna jest szczera chęc zmiany, wysłuchania drugiej strony o gotowość do zmian. Niestety z własnego doświadczenia i z relacji znajomych w podobnej sytuacji, wiem, że sama chęć do rozmowy i do zapoczątkowanie nowej jakości relacji jest niewystarczająca o ile matka nie będzie na tyle otwarta aby rozmawiać, rozmowę potraktować jako kolejny krok w relacjach a nie jako atak na siebie, i o ile nie będzie wykazywała chęć do autorefleksji i zmian. Niestety w większości przypadków taka rozmowa traktowana jest przez matki jako atak na nie, dowód niewdzięczności dziecka w stosunku do matki, powód do obrazy. Mam 36 lat, 2 dzieci, męża. 3 lata temu doszłam do etapu, że nie mogę własnej matki, jej oczekiwan, wymagań, żądań stawiać przed potrzebami swoimi i własnej rodziny, że musze to zmienić, bo nie jestem w stanie zastąpić mojej matce partnera życiowego, być na kazde jej oczekiwanie, bo nie będę miała czasu na własne życie i dla własnych dzieci. Zdecydowałam sie o tym z nią porozmawiać. wiedziałam, że nie będzie to łatwa rozmowa, ponieważ moja matka jest z tych, co to są przekonanie o wyższości własnych racji, o nieomylnosci własnego zdaniako słuchają tego co maja im inni do powiedzenia. Do takiej rozmowy przygotowałam się bardzo dokładnie, zadbałam aby w tamtej chwili nikt nam nie przeszkadzał, panowała dobra atmosfera. Szczera rozmowa i powiedzenie za co matkę doceniam nie zostało docenione przez moją matkę, nie zmieniło faktu, że kiedy zaczęłam mówić o granicach i budowaniu nowych innych relacji zostałam potraktowana jak wyrodna córka, oskarżona o zdradę matki, napiętnowana jako niewdzięcznica. Przeszłam roczne piekło telefonów od matki z oskarżeniami, wyzwiskami pod moim i mojego męża adresem, moje dzieci stały się persona non grata u babci, a ja byłam obwiniana za utrudnianie kontaków mojej matce z wnukami. Koniec końcow, okazało się, że jedyna właściwą relacją w tej sytuacji jest brak jakich kolwiek relacji - to była najtrudniejsza z decyzji jakie podjęłam dot. relacji z moją matką, ale choć na początku było ciężko, dziś po 3 latach nie żałuję.

odpowiedz

Ocena: +5 [5]
~marta [2013-08-13 11:04]

Wróciłam na chwile do rodzinnego domu po 8 latach - sytuacja losowa mnie do tego zmusiła- minęły 3 m-ce , teraz chcę się wyprowadzić a moja mama nie przyjmuje tego do wiadomości, ogranicza mnie, kontroluje i chce decydować za mnie, najgorsze jest to, że cały czas wywołuje u mnie poczucie winy, Ja widzę już tylko jedno wyjście- wyprowadzka- będzie płacz i lament, złość i nie odzywanie się, ale próbowałam wszystkiego - nie mam już 2 lat tylko prawie 27.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +1 [1]
~madziulixter [2013-08-16 12:41]

Od paru lat juz nie mieszkam w domu, ale zawsze byłam podświadomie związana z matką chociasz nigdy mnie nie przytuliła i powiedziała KOCHAM CIĘ(JAK SIĘGNE PAMIĘCIA).Byłam dośc dziwnym dzieckiem ale nie najgorszym.Chodzi o to ,ze mam córkę króra ma juz 22 lata i mojej mamie zebrało się na zwierzenia do niej na mo temat .Opowiada jej wszystko co zrobiłam zle w swoim zyci,jednoczesnie wybielając przytym swoją osobę .(np.mialam niespełna 18 lat jak urodziłam córkie,wiec matka musiała sie zgodzic by byc pełnoprawną opiekunką corki do mojej pełnoletności.opowiada jej ze gdyby nie ona to corka trafiła by do domu dziecka.Nie potrafi sobie jednak przypomniec ze jak dowiedziała się o mojej ciąży to klnęła ze nie mozna jej usunąc ,pózniej ze mam ją oddac do adobcji itd)a jest tego duzo wiecej. Jak jej zwróciłam uwagę dlaczego to zrobiła ,nabrała wody w usta i milczy.Dam jej czas ,moze słowo Przepraszam przejdzie jej przez usta.Nadmienie tylko ze ona sama nie miała miłosci od matki i moze nie wie jak powinna się teraz zachowac.Kocham ją mimo wszystko ale mam 40 lat i nie pozwole na takie traktowanie i wycieranie mna buzi.

odpowiedz

Ocena: +7 [9]
~hummm [2013-02-22 16:58]

Przed każdą decyzją zawsze zastanawiam się co powie moja mama. Boję się jej krytyki.Mam 25 lat. Skończyłam studia i szukam pracy. Rodzice mi pomagają. Gdy poznałam swojego pierwszego chłopaka z którym byłam 6 lat moja mam bardzo mnie kontrolowała. Czytała mój pamiętnik, ingerowała w moje życie erotyczne dając mi do zrozumienia że nie powinnam uprawiać seksu. A ja cały czas siebie przekonywałam ze jesli go kocham to przeciez to nic złego. Mój chlopak nie podobał sie jej. zawsze bylo cos nie tak. Rozstalismy sie i zastanawiam sie czy jakos sie do tego nie przyczynila. teraz jestem z chlopakiem ktory ma ciemna karnacje. rodzice nie chca tego zaakceptowac. i znowu krytyka. i znowu poczucie ze nie mam prawa robic tego co czuje i byc z tym kogo kocham. cały czas mysle ze kazda moja decyzja jest zła. nie wiem jak mam uwierzyc w siebie....

odpowiedz

Ocena: +2 [4]
~Beata78 [2013-01-09 09:37]

ja też mam dosyć toksycznych rodziców.. Mam 30 lat mam moja dała nam dom za co jestem jej bardzo wdzięczna ale Radość moja trwała krótko mój ojciec ingeruje w to jak stoi samochód na działce patrzy w śmietnik na zewnątrz domu czy jest włożony worek czy trawa jest skoszona. Jak robiliśmy grilla ze znajomymi i worek z butelkami po piwie pozostał przy grillu to ja moi rodzice przyjechali z rana to ojciec kopiąc w worek chciał mojej mamie pokazać że pijemy piwo bo butelki brzęczą jak powiedziałam o tym mamie to mama powiedziała że pewnie nie zauważył worka. Czyli kto jest głupi oczywiście ja nie ,, tatuś''. Ostania akcja była własnie jak toksyczny tata zapytała dlaczego samochód stoi tak anie tak odpowiedziałam mu że nikomu to nie przeszkadza a mój mąż powiedział że to chyba nie jego sprawa i się obrazili. Mam teraz spokój nikt nie przychodzi na zwiady szczerze mówiąc czekam jak ojciec umrze to matka może trochę się ocknie.

odpowiedz

Ocena: +3 [3]
~luba [2012-11-30 09:12]

To jest naprawdę ciężki temat. Ja od zawsze mieszkałam z rodzicami, a po ślubie z mężem zaadoptowaliśmy sobie poddasze i tam sobie funkcjonujemy. Z rodzicami dzielą nas tylko schody.Niby jest fajnie, ale zawsze jesteśmy na świeczniku...niby nic nie widzą, a widzą wszystko. "Dobre rady" mojej mamy czasami mnie wkurzają ale zazwyczaj staram się wyciszyć jak do mnie coś mówi i nie nakręcać się. Pytania typu: a dlaczego nie idziecie nigdzie w sobotę? dlaczego siedzicie w domu? dlaczego nie idziesz do pracy? dlaczego M... tak późno wyszedł? dlaczego i dlaczego...doprowadzają mnie do szału i czuję się jak mała dziewczynka. Gdybym jeszcze raz miała podjąć decyzję o wspólnym mieszkaniu wybrałabym własne M1.

odpowiedz

Ocena: +26 [30]
~tia [2012-07-25 15:22]

Taka toksyczna mamuska byla moja tesciowa ! Z trojki jej dzieci tylko jeden syn utrzymal swoje malzenstwo, bo zakazal larwie wtracania sie w swoje sprawy, a gdy nie przestawala zabronil odwiedzin- decyzja trudna , lecz dzieki temu od 18-stu lat zyja z zona w spokoju.Jego brat (moj ex) i siostra byli zbyt zaslepieni przez "kochajaca" mamusie.i juz nie sa w zwiazkach. A larwa, bylemu zieciowi i mnie obrabia... jak moze, bo utrzymywac pasozyta nie chcielismy.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -9 [17]
~gość [2012-07-30 07:56]

tak,tak wy wszystkie macie złe,toksyczne matki, a co....jesli okazuje się że to wy chcecie być najmądrzejsze,najpięknięsze i najbardziej nieomylne ,a matka potrzebna tylko wtedy kiedy koło tyłka się pali, Wystarczy dać sobie luzy,nie wchodzic sobie w drogę i tyle, spotkania 3-4 razy do roku tez wystarcza,Moja córka wkażdym razie wiecznie mnie gnębi i za wszelka cene chce pokazac że jest lepsza odemnie i nie popełni moich błędów. Jak mozna rywalizować z matką? po co?

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +7 [9]
~era [2012-07-29 22:02]

Moja corka nie chce zemna kontaktow i szanuje jej decyzje !!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +21 [23]
~Gdanszczanka [2012-07-29 11:40]

Matka-corka to chyba najtrudniejsze relacje . Mam prawie 60 lat i ciagly zal do matki. Co tu ukrywac nienawidze jej. Wiecznie krytyczna, skwaszona, niezadowolona z zycia, despotyczna, przemadrzala. Jako dziecko bylam w nia wpatrzona, wydawala mi sie madra, dowcipna, atrakcyjna. Z biegiem czasu zaczelam patrzec na nia krytycznie. Udalo mi sie odciac od niej i pojsc wlasna droga. Do pewnego czasu jednak. Po smierci ojca zamieszkala ze mna, byla juz schorowana, a zle cechy jej charakteru zaczely sie ujawniac w dwojnasob. Wraz z jej zamieszkaniem u mnie zaczely sie toksyczne relacje. Jej przekonanie ze urodzila mnie po to by jej zapewnic na starosc opieke, wieczne zrzedzenia, krytyka, niezadowolenie i frustracje, krytykowanie wszystkiego, mojego malzenstwa, wychowania dzieci, decyzji finansowych (dodam ze caly czas byla na moim wylacznym utrzymaniu z zatrudnieniem pani do sprzatania i higieny). Wieczne pretensje, wymagania, uffffffffffff. Wpadlam w depresje. Z jednej strony staralam sie zachowac wlasna niezaleznosc a z drugiej ciagle poczucie winy, bo to przeciez matka. A ona jak rozrastajacy sie pasozyt, zajmowala coraz wieksze terytorium. Jako osoba inteligentna, potrafi swietnie manipulowac cala rodzina, grac na emocjach, ustawiac jednych przeciwko drugim. Uffff, przeraza mnie to bo mam poczucie ubezwlasnowolnienia przez wlasna matke, a jeszcze bardziej przeraza mnie perspektywa mojego takiego starzenia sie. Sadze ze popelnie samobojstwo, byle tylko nie niszczyc tak zycia dziecku. Moja siostra wypiela sie na mamuske, mimo ze cale zycie siedziala u niej w kieszeni, teraz kiedy nie moze liczyc na jej pomoc ma ja w nosie. Zaczelam jej nienawidziec i to jeszcze bardziej mnie frustruje. Mysle ze majac takie doswiadczenia sama z kolei popelnilam bledy wychowawcze w stosunku do wlasnej corki. Pomna wiecznej krytyki, sama chwalilam moje dziecko za najmniejsze nawet osiagniecia, wspieralam we wszystkim, starajac sie jednoczesnie dac duza swobode wyboru. Balam sie ze ja zdominuje jak to zrobila moja matka. Przegielam chyba w druga strone. Ech zycie....

odpowiedz

pokaż 16 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +3 [3]
~Liliana [2012-08-01 15:26]

Rozmowa pomaga pod warunkiem, ze spojrzy sie na nia jak na mozliwosc poprawienia relacji z matka, a nie jak na antidotum ktore te relacje uleczy. Nie kazda matka i nie w kazdym wieku przyjmie argumenty corki i bedzie sklonna do dyskusji, co niektorzy slusznie zauwazaja. Jesli zalozeniem rozmowy bedzie zmiana drugiej osoby, w tym przypadku matki, to jest z gory skazane na niepowodzenie - zmienic mozna tylko siebie, nigdy drugiego czlowieka. Zreszta, czy chcialybyscie aby matka rozmawiala z Wami z intencja wplyniecia na Wasza zmiane wedlug jej wizji? Pewnie nie. Lepiej zaakceptowac, ze kazda z Was ma prawo zyc tak jak chce. Rozmowy warto jednak sprobowac i sie o tym co bedzie przekonac, niz nie sprobowac i zyc w watpliwosciach do konca zycia. Rozmowa to szansa - brak komunikacji nic nowego nie wnosi. Bywa tez tak, ze rozmowa nie jest z jakichs powodow mozliwa a zal i zlosc pozostaly. Nie obawiajcie sie korzystac z pomocy psychoterapeuty i nie mylcie go z psychologiem bo to dwa rozne zawody, nie łudźcie sie tez, ze same rozwiazecie wszystkie swoje problemy za pomoca poradnikow. Psycholog to diagnosta upowazniony do wykonywania badan i testow- psychoterapeuta zajmuje sie leczeniem, zmiana w psychice, wspiera rozwoj, towarzyszy w trakcie tego trudnego procesu udzielajac wsparcia aby w efekcie lepiej sie nam zylo, abysmy nauczyli sie korzystac z tego, co z natury posiadamy a czego byc moze nie jestesmy swiadomi. Dzis istnieja poradnie w ktorych tego typu pomoc finasuje NFZ, nie zawsze trzeba za nia placic.

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~Martucha [2012-07-30 16:05]

Witam, czytałam artykuł i Wasze opinie, uważam, że to naprawdę straszne dorastać mając tak okropną mamę. Bardzo ciężko jest mi to sobie wyobrazić, bo mam ogromne szczęście mieć wspaniałą mamę! Ale piszę bo moja przyjaciółka znajduje się w podobnej sytuacji, jej mama dosłownie znęca się nad nią psychicznie. Uważam, że jest to na tyle podłe, że gdyby dotyczyło to np molestowania seksualnego to sprawa jest o wiele prostsza do udowodnienia, a jej mama po prostu się nad nią znęca, wszystko jest nie tak, totalnie wszystko! a moja przyjaciółka absolutnie nie ma sił się jej przeciwstawić. Bardzo się o nią boję, gdyż jest osobą młodą i jest powiedzmy na etapie układania sobie życia, ale widzę, że sobie w ogóle nie radzi, nie jest w stanie się od niej uwolnić a jeśli tego nie zrobi, to zostanie przy swojej zgorzkniałej mamie do końca swojego życia. Bardzo staram się jej pomóc, dużo z nią rozmawiam, mówię, że przecież ma wspaniałego chłopaka (którego mama oczywiście nienawidzi i nawet nie próbuje tego ukrywać) i żeby zaczęła żyć na własny rachunek, i ona o tym doskonale wie, ale staje przed mamą i koniec, wiele godzin rozmów idzie w niepamięć. Może wiecie Pani jak mogę jej pomóc wyzwolić się spod tyranii matki? co można zrobić?? Namawiam ją na wyprowadzkę do innego miasta, ma taką możliwość, i ona niby chce ale wiem to niemalże na 100% że jak przyjdzie co do czego to nie będzie umiała zamknąć za sobą drzwi. bardzo proszę o Wasze rady, zwłaszcza, że widziałam, że wiele z was było w podobnej sytuacji i mimo wszystko udało się Wam założyć rodziny. serdecznie pozdrawiam

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

wybierz kategorię

Omówimy go w zaufanym gronie - pomogą nam specjaliści i internauci, którzy mają podobne doświadczenia.

Logowanie

Nie masz jeszcze Profilu? Załóż go

Zapomniałeś hasła?


regulamin serwisu